Dobre filmy i seriale

Na kontynuację covidowego maratonu, wrzucam temat z propozycjami filmów i seriali.

Kalifat

Świetny serial, myślałem, że będzie się bronić tylko tematyką ale samo prowadzenie akcji i historii również było w punkt.

I care a lot

Kolejny top netflixowy ale zasłużony. Trailer jest mocno spojlujący a polecam obejrzeć go tak jak ja, rzucić okiem na pierwsze 10 minut, stwierdzić, że coś w tym filmie nie gra i nie oderwać się do końca.

Na zachętę więc tylko jeden z kawałków genialnego soundtracka, całość ciężka i dziwna.

Świetny wątek, @Jogurt! Ja oglądam chyba za dużo, ale przynajmniej mogę się podzielić rekomendacjami.

Z podobnej tematyki jak Kalifat, polecam “Unorthodox”. O dorastającej Żydówce z bardzo ortodoksyjnego środowiska, która postanowiła odnaleźć siebie zamiast podlegać temu, co było jej dane.

Trailer spoiluje, więc uwierzcie na słowo :smiley:

Z innych klimatów, trochę luźniejszych, mogę też śmiało polecić Snowpiercer (Netflix) o nie tak odległej przyszłości w której ziemia zamarła, a jedyne miejsce gdzie żyją ludzie to pociąg z 1001 wagonami, który jeździ po torach postawionych dookoła świata i nie może się zatrzymać. Trochę sci fi, trochę kryminał, trochę dramat, ale dobrze trzyma w napięciu.

1 Like

Od siebie podrzucę dwa filmy, które uwielbiam:

“Murder by Death” - komedia z 1976, pastisz filmów detektywistycznych, gdzie parodie najlepszych głów detektywistycznych zostają ściągnęte celem rozwiązania sprawy w wielkiej, starej posiadłości. Złoto.

“The Red Violin” - świetny dramat z 1998 (i jedna z moich ulubionych ról Samuela L. Jacksona). Opowiada czterystuletnią historię purpurowych skrzypiec, które przynoszą fatalny los swoim właścicielom.

1 Like

Z ostatnich nowości Netflixa mogę polecić film Malcom & Marie. Klasyczny dramat na 2 osoby, akcja w jednym miejscu, jednego dnia. Bardzo naturalny i pięknie zrobiony.

@amadeusz mógł by ci się spodobać

1 Like

Ślepnąc od świateł, jeśli jeszcze nie widzieliście

1 Like

“Przemytnik”, niedawno wrzucony na Netflixa. Uwielbiam Clinta Eastwooda i choć film ten nie umywa się do genialnego “Gran Torino”, to jest to jeden z mniej pretensjonalnych “emeryckich” filmów, jakie ostatnio widziałam. Klimat trochę kojarzył mi się z “Breaking Bad”, lecz główny bohater był od początku swojego rodzaju motherfcukerem, zupełnie inaczej, niż Walt na początku produkcji Gilligana.

Jeśli lubicie stare filmy, to kilka miesięcy temu miałam okazję w końcu ogarnąć “Stalkera” w reż. Andrieja Tarkowskiego, film z 1979 roku na podstawie powieści braci Strugackich “Piknik na skraju drogi”. Może wydawać się rozwleczony, a sceny ciągnące się minutami, ale cholera to wszystko niesamowicie trzyma w napięciu, być może również przez sam fakt tajemniczości owej Zony przedstawionej w filmie. Ciekawostka: jak widać po roku produkcji - film ten został wyprodukowany aż 7 LAT PRZED wybuchem katastrofy w Czarnobylu, więc nadaje to jakiejś nutki tajemniczości całej produkcji.

Z kolei coś, co najbardziej mi utkwiło w pamięci i pamiętam jak dziś dzień początkową scenę, w której widać wąski korytarz więzienny i drzwi do cel umiejscowionych po obu jego stronach - nie byłoby w tym obrazie nic dziwnego, gdyby nie to, że spod drzwi każdej celi sączy się ciecz, która łączy się w korytarzu zwartym szeregiem i kieruje dalej naprzód. Mowa o “Głodzie” w reż. Steve’a McQueena. Mocny film osadzony fabularnie w latach 80. i w Irlandii, w czasach walki Irlandzkiej Armii Republikańskiej o wyzwolenie spod brytyjskiego panowania. Film pełen długich ujęć, od których chciałoby się odwrócić wzrok, są tak ciężkie. Jedno z ujęć, dla ciekawostki, trwa jakieś 16 minut. To chyba tak w skrócie to, co przychodzi mi na szybko do głowy.

Mocno się to różni od filmu “Snowpiercer”? Oglądałam film kiedyś i był dla mnie tak mocny, że nie zdecydowałam się na zaczęcie serialu, bo po prostu bałam się zbyt ciężkiego klimatu.

Ja nie oglądam w ogóle bo nie mam czasu, więc dam coś co pewnie każdy zna: Breaking Bad, Prison Break, Queens Gambit, Lost

Pozwolę sobie skopiować mojego posta z forum HSŁ:

Bandersnatch

Od października nic tu się nie działo, a ja ostatnio widziałem film (nie serial!) “Black Mirror: Bandersnatch” (2018). Fajny film z programistą jako głównym programistą, z twistem: tak jak w paragrafówkach, tu też mamy wybór co dzieje się dalej. Co jakiś czas wybieramy co ma zrobić główny bohater i obserwujemy jego reakcje, podczas gdy on… rozgryza co determinuje jego wybory :smiley:

Nie dałbym 10/10 bo mimo wszystko to bardziej prototyp niż w pełni rozwinięty film i sam miałem ochotę srogo rzucić pilotem i olać tę zabawę w pewnym momencie. Niemniej jednak jest to dużo bardziej skomplikowane niż “wszystkie drogi prowadzą do XYZ” i czasem różne kolejności tych samych wyborów prowadzą do różnych efektów. Ogółem bawiłem się nieźle i polecam.

Swoją drogą jeżeli ktoś szuka rozrywki na dłużej, polecam trzy seriale (wszystkie trzy mają super ścieżkę dźwiękową!):

Mr Robot

Mocno piwniczany, ale genialny haker zakłada ruch mający na celu totalne rozwalenie systemu finansowego w USA. Problem w tym, że ma ostro naryte w bani, co komplikuje mu życie.

Serial jest super złożony, dzięki czemu jest frajda z oglądania go więcej niż raz. Często też wywraca się do góry nogami, łamiąc założenia które przyzwyczajony do Hollywood widz by przyjął. Sceny hakerskie były faktycznie konsultowane ze specjalistami z ipsecu, dzięki czemu wiele osób które poznawałem na chaos eventach przyznawała że uwielbia to oglądać dla samych scen w terminalu.

No i rozkiminy w stylu: czy udałby się atak pt. “daj to raspberry pi totalnemu normikowi, niech podepnie do switcha pod biurkiem w pracy po czym wykona konkretne komendy po PuTTy”. Miodzio.

Humans

Totalnie z innej beczki. Niedaleka przyszłość, robotyzacja weszła trochę za bardzo i ludzkość ma już humanoidalne maszyny które mają prawie-ludzką sztuczną inteligencję. W pewnym momencie okazuje się że jednak wystarczająco ludzką żeby czuć i średnio im się to podoba. Bardzo daleko posunięte “co by było gdyby”, zarówno od strony sci-fi, filozoficznej (w tym moralnej) jak i emocjonalnej. Porusza i daje do myślenia.

Sense8

Najdalej od science fiction w tej trójce, bardziej w kierunku fantasy. 8 osób z różnych miejsc świata odkrywa, że mogą w dowolnym momencie zamienić się ciałami - jedno kontroluje ciało drugiego i na odwrót, trochę tworząc jeden organizm. Dzielą myśli, emocje, wszystkie zmysły. Mam wrażenie, że pomysł na serial był inspirowany jakimiś psychodelikami, bo całość jest trochę… hipisowska?

Serial jest autorstwa sióstr Wachowskich, tych od Matriksa. Zdecydowanie zmienił moje spojrzenie na ludzi, w szczególności mniejszości seksualne i różne rasy. Fakt, że bohaterowie są z różnych kontynentów sprawia że film jest fajnym zjawiskiem - szczególnie w czasie lockdownu, można sobie zafundować namiastkę podróży po całym świecie, z charakterystycznymi dla różnych miejsc widokami i kulturami.

2 Likes

@justdzasta ja nie widziałam filmu, ale Kuba mówi że tylko backstory jest takie same, a dużo jest inaczej. Jest intensywny, to fakt, ale nie jest zbyt ciężki.

Last Dance o ostatnim sezonie Jordana w bullsach na netflixie

Nowy wspaniały świat jest całkiem okej (Netflix).

Nie wiem czy dobre, nie wiem czy wspaniałe, ale ostatnio oglądałem “Platform”, “Snowpiercer” oraz “The Lobster”.

1 Like

A może by tak… Projektor w Coworku?

1 Like